Internet pokazał filmik z pięknymi kwiatkami, potem podsunął tutoriale, a na końcu sama zaczęłam szukać wiedzy w tym zakresie i wsiąkłam.
Tak zaczęła się moja nowa przygoda, której nawet nazwy nie znam.
Kwiatki powstają z połączenia cieniutkiego drutu miedzianego któremu nadaję kształt płatków i liści. Po skręceniu większej ilości bolą mnie palce i dłonie, ot cena za nowe wyzwanie 🙂
Potem każdy z płatków lub liści maczam w kleju na bazie wikolu, tak aby wykorzystując napięcie powierzchniowe wypełnić ich wnętrze. Brzmi prosto, ale oprócz tego żeby w ogóle uzyskać wnętrze płatka, musi ono być gładkie, bez bąbelków powietrza, a to nie jest takie łatwe. W trakcie tej czynności nie może zadrżeć dłoń bo diabli wezmą robotę i trzeba będzie zaczynać od nowa.
Gdy klej wyschnie przystępuję do nadawania koloru. Do tego używam lakierów do paznokci (nie do hybryd) i znów czekam aż każdy płatek i listek wyschnie.
A kiedy już mogę wszystko zmontować w jeden kwiatek dodaję drobne koraliki i niewielkie kryształki.
W ten sposób powstają grzebienie do włosów, broszki, kolczyki czy szpile do wpinania w koki z długich włosów.
To nowa technika, wciąż odkrywam jak poszczególne elementy tworzyć i łączyć w efektowną całość. Jednego jestem pewna, będę Was spamować wynikami pracy 😉



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz