Jeszcze zdjęcia z poprzedniej zimy.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filc. Pokaż wszystkie posty
piątek, 31 października 2014
wtorek, 22 stycznia 2013
Filc + makrama
Dzisiaj trochę nowości.
Z kuleczek filcowanych na mokro powstały naszyjniki. Zrobiłam je techniką makramy.
Podoba mi się ta metoda, bo można bez problemu przedłużyć lub skrócić naszyjnik.
Postaram się w najbliższych dniach wrzucić parę starszych rzeczy.
Z kuleczek filcowanych na mokro powstały naszyjniki. Zrobiłam je techniką makramy.
Podoba mi się ta metoda, bo można bez problemu przedłużyć lub skrócić naszyjnik.
Postaram się w najbliższych dniach wrzucić parę starszych rzeczy.
sobota, 11 lutego 2012
Szal
W styczniu w czasie tej paskudnej prawie marcowej pogody zrobiłam sobie szal filcowy. Pochodziłam 2 dni i poszedł do szafy, tak mi było w nim gorąco. I wydawało mi się, że poczeka do przyszłego roku, a tu takie mrozy nadeszły.
Teraz ten szal jest jak znalazł, naprawdę bardzo cieplutki i milutki. Noszę go złożonego wzdłuż na pół i owiniętego wokół szyi. A jak pada śnieg to można go rozłożyć i wtedy jest na tyle szeroki i długi, że spokojnie daję go na głowę i jeszcze się nim owijam.
Przyznam się, że w tym roku nie miałam jeszcze czapki na głowie. Ale to wszystko dlatego, że nie zdążyłam sobie jej zrobić a stara mi nie pasuje ;-))))
Szal zrobiłam z czesanki z merynosów australijskich.
Tym razem zamiast układać szal z kolorowej czesanki, zrobiłam z białej. Później ufilcowałam, a dopiero na końcu ufarbowałam 3 odcieniami niebieskiego barwnika.
Na ten szal poszło prawie 300g wełny.
Strasznie długo trwało opublikowanie tego posta, bo nie mogłam zrobić porządnych zdjęć. Z tych też nie jestem do końca zadowolona. Jeśli uda mi się zrobić lepsze to wrzucę je na bloga.
Teraz ten szal jest jak znalazł, naprawdę bardzo cieplutki i milutki. Noszę go złożonego wzdłuż na pół i owiniętego wokół szyi. A jak pada śnieg to można go rozłożyć i wtedy jest na tyle szeroki i długi, że spokojnie daję go na głowę i jeszcze się nim owijam.
Przyznam się, że w tym roku nie miałam jeszcze czapki na głowie. Ale to wszystko dlatego, że nie zdążyłam sobie jej zrobić a stara mi nie pasuje ;-))))
Szal zrobiłam z czesanki z merynosów australijskich.
Tym razem zamiast układać szal z kolorowej czesanki, zrobiłam z białej. Później ufilcowałam, a dopiero na końcu ufarbowałam 3 odcieniami niebieskiego barwnika.
Na ten szal poszło prawie 300g wełny.
Strasznie długo trwało opublikowanie tego posta, bo nie mogłam zrobić porządnych zdjęć. Z tych też nie jestem do końca zadowolona. Jeśli uda mi się zrobić lepsze to wrzucę je na bloga.
niedziela, 4 grudnia 2011
Filcowe kolczyki
Na początek kolczyki zrobione jakiś czas temu pod wpływem Kaili. Zobaczyłam takie u niej na spotkanku, wypytałam jak się robi i spróbowałam zrobić takie same. Ale po pierwsze z filcem jak z gotowaniem ;-) niby się robi z takiego samego przepisu, a każdemu wychodzi trochę inna potrawa. Po drugie nie byłabym sobą gdybym trochę nie zmieniła. Te kolczyki robi się z jedwabiem. Zastosowałam biały jedwab i białą czesankę, ale dopiero po zfilcowaniu zafarbowałam na fioletowo. Do kolczyków dodałam "dyndadełka" z sieczki kwarcowej.
Kolczyków serduszkowych też pozazdrościłam Kaili ;-) I zrobiłam sobie zielone. Ale ponieważ nie mam takiego super "dziabacza" do filcowania igłowego, to serduszka zrobiłam metodą mieszaną. Porwałam dziecku foremkę do ciasta i napchałam czesanki, potem filcowałam na mokro. I dopiero na końcu dopieściłam igłą.
Dwie następne pary kolczyków zrobiłam jako prezenty Mikołajkowe.
Kolczyków serduszkowych też pozazdrościłam Kaili ;-) I zrobiłam sobie zielone. Ale ponieważ nie mam takiego super "dziabacza" do filcowania igłowego, to serduszka zrobiłam metodą mieszaną. Porwałam dziecku foremkę do ciasta i napchałam czesanki, potem filcowałam na mokro. I dopiero na końcu dopieściłam igłą.
Dwie następne pary kolczyków zrobiłam jako prezenty Mikołajkowe.
wtorek, 15 listopada 2011
Mitenki
W związku z tym, że zima zbliża się wielkimi krokami zaczynam w końcu filcować ubraniowe rzeczy.
Ostatnio ufilcowałam mitenki, w których bardzo dobrze się chodzi. Mogłam też wyciągnąć z szafy szal zrobiony jakiś czas temu. Powiem tylko jedno - bardzo ciepły.
Mitenki zostały ufilcowane z mieszanki merynosów australijskich z alpejską. Dodałam tez trochę złotych niteczek.
Dość szybko mi się nawet robiło. Tylko potem to niecierpliwe czekanie aż w końcu wyschnie :-)
Ale i tak najwiecej czasu spędziłam przed komputerem na przygotowaniach. Narysowałam w Corelu kształt wykroju, potem musiałam zmierzyć rękę, poprawiłam wymiary na rysunku i zwiększyłam całość o 30% (założyłam że o tyle zmniejszą mi się mintenki w czasie filcowania). Potem już tylko wydrukowałam i wycięłam z pianki pod panele wzór. A reszta to sama przyjemność ;-)))
Ostatnio ufilcowałam mitenki, w których bardzo dobrze się chodzi. Mogłam też wyciągnąć z szafy szal zrobiony jakiś czas temu. Powiem tylko jedno - bardzo ciepły.
Mitenki zostały ufilcowane z mieszanki merynosów australijskich z alpejską. Dodałam tez trochę złotych niteczek.
Dość szybko mi się nawet robiło. Tylko potem to niecierpliwe czekanie aż w końcu wyschnie :-)
Ale i tak najwiecej czasu spędziłam przed komputerem na przygotowaniach. Narysowałam w Corelu kształt wykroju, potem musiałam zmierzyć rękę, poprawiłam wymiary na rysunku i zwiększyłam całość o 30% (założyłam że o tyle zmniejszą mi się mintenki w czasie filcowania). Potem już tylko wydrukowałam i wycięłam z pianki pod panele wzór. A reszta to sama przyjemność ;-)))
Marmurowa torebka
Bardzo stonowana kolorystycznie torebka na specjalne zamówienie.
Zrobiłam ją z warstwowej czesanki szetlandzkiej.Wełna ta bardzo dobrze przechodzi na drugą stronę materiału przez to dobrze się trzyma. Tu zastosowałam flizelinę.
Czesankę warstwową układa się inaczej nż tą w pasmach dlatego popełniłam kilka błedów. Dobrze, że torebka jest dla mojej cioci, więc w razie czego bedę poprawiać ;-))) Mam nadzieje, że nauka nie pójdzie w las i następna torebka z warstwowej czesanki będzie już bezbłędna :-)
Wzorek marmurkowy powstał właśnie po to, aby zamaskować niektóre błędy. Ale tak mi się spodobał, że na pewno go powtórzę.
Aha, zapomniałam dodać, że czesankę farbowałam w mikrofali tak jak większość używanej ostatnio.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Torebka z szetlanda
Ponieważ torebka została mi zabrana, to musiałam zrobić sobie nową ;-)
Kupiłam ostatnio dużo naturalnej czesanki, w tym po raz pierwszy z owiec szetlandzkich. Jest to dość szorstka wełna. Zastanawiałam się jak farbować czesankę układaną warstwowo, w końcu postanowiłam nanieść farbę dość dużymi plamami.
Użyłam barwnika niebieskiego, żółtego i khaki. Ruloniki trzymałam na parze przez 20 min.
Bardzo jestem zadowolona z tego farbowania. Udało mi się uzyskać ładny zielony kolor, mieszając barwnik żółty z niebieskim.
Z tych dużych kawałków warstwowej czesanki z owiec szetlandzkich zrobiłam torebkę. Do ozdoby użyłam jedynie białego jedwabiu.
Ale już po zrobieniu i wysuszeniu zaczęło mi czegoś w niej brakować. Dorobiłam z czesanki zafarbowanej na chabrowo parę dredów, które później doszyłam do klapki od torebki. Z tej samej czesanki zrobiłam dreda na pasek.
Kupiłam ostatnio dużo naturalnej czesanki, w tym po raz pierwszy z owiec szetlandzkich. Jest to dość szorstka wełna. Zastanawiałam się jak farbować czesankę układaną warstwowo, w końcu postanowiłam nanieść farbę dość dużymi plamami.
Użyłam barwnika niebieskiego, żółtego i khaki. Ruloniki trzymałam na parze przez 20 min.
Bardzo jestem zadowolona z tego farbowania. Udało mi się uzyskać ładny zielony kolor, mieszając barwnik żółty z niebieskim.
Z tych dużych kawałków warstwowej czesanki z owiec szetlandzkich zrobiłam torebkę. Do ozdoby użyłam jedynie białego jedwabiu.
Ale już po zrobieniu i wysuszeniu zaczęło mi czegoś w niej brakować. Dorobiłam z czesanki zafarbowanej na chabrowo parę dredów, które później doszyłam do klapki od torebki. Z tej samej czesanki zrobiłam dreda na pasek.
Torebka na wakacjach
Moja torebka została zabrana na wakacje ;-)))
I to nie byle gdzie, a do Wenecji. Nawet zdjęcie sobie zażyczyła ;-)
I to nie byle gdzie, a do Wenecji. Nawet zdjęcie sobie zażyczyła ;-)
środa, 25 maja 2011
Letnie inspiracje
Jest taka piękna letnia pogoda, a ja dalej chodzę z czarną filcową torebką. Postanowiłam zrobić nową, bardziej pasującą do aury, jak i letnich ubrań.
Wykorzystałam ufarbowaną wcześniej na zielono-żółto czesankę.
Torebka jest z czesanki hiszpańskiej, ufilcowana na flizelinie. Do ozdoby dodałam tylko niteczki strukturalne EfektSeide, w kolorze złotym, zielonym i srebrnym.
Nie dawałam zapięcia, bo pomyślałam, że torebka jest na tyle głęboka, że to nie będzie przeszkadzać. Na razie mi się to sprawdza.
Do tej torebki aż się proszą żółte korale ;-)
Oba naszyjniki wykonane z masy perłowej i elementów posrebrzanych.
Wykorzystałam ufarbowaną wcześniej na zielono-żółto czesankę.
Torebka jest z czesanki hiszpańskiej, ufilcowana na flizelinie. Do ozdoby dodałam tylko niteczki strukturalne EfektSeide, w kolorze złotym, zielonym i srebrnym.
Nie dawałam zapięcia, bo pomyślałam, że torebka jest na tyle głęboka, że to nie będzie przeszkadzać. Na razie mi się to sprawdza.
Do tej torebki aż się proszą żółte korale ;-)
Oba naszyjniki wykonane z masy perłowej i elementów posrebrzanych.
niedziela, 8 maja 2011
Torebka filcowa
Dość długo nic nie pisałam, ponieważ nie było mnie w Krakowie i nie miałam dostępu do internetu.
Ale abyście nie myśleli, że tak nic nie robiłam to pokażę nową torebkę.
Na ostatnim spotkaniu robótkowym grupy krakowskiej, dziewczyny mnie namawiały abym zrobiła brązową torebkę. Odmówiłam, bo nie znalazłam ładnych kolorów z czesanki hiszpańskiej. Będąc w Dobczycach kupiłam farbę do tkanin, właśnie brązową i od razu wzięłam się do farbowania. Wyszły mi naprawdę ładne brązy i od razu zaczęłam układać czesankę na torebkę.
Tym razem inny kształt torebki i szeroki pasek.Torebka ma malutką klapkę i zapięcie na guzika ;-)
Do kompletu dorobiłam nieduże etui na komórkę. Tym razem bardzo mało ozdobne, jedynie z ponaszywanymi koraliki i zapięciem na koralik z drewna.
wtorek, 19 kwietnia 2011
Marmur ....
kulki w kolorze melanżu bordowo-czarnego.
Następna torebka, tym razem kolorystyka dobrana pod ten piękny marmur, na specjalne życzenie znajomej.
Pokazała mi swoje kolczyki, a ja przypomniałam sobie, że przecież zrobiłam kiedyś z tego marmuru naszyjnik. Połączyłam w nim kulki marmurowe z onyksem i elementami posrebrzanymi.
Torebka nie mogła być czarna, dlatego wybrałam ciemno-szary melanż. Kwiatek jest z trochę jaśniejszej czesanki. Dodałam jedwabne nitki jak również czerwone wełniane loki aby całość nabrała niejednolitej faktury.
Torebka jest wykonana na flizelinie, wydaje mi się że jest wtedy bardziej wytrzymała.
Dorobiłam też etui na dokumenty, które doszyłam na cienkim dredzie. Długość dreda na ramię można regulować, lub przeciągnąć pojedynczo i na końcach fantazyjnie związać.
Następna torebka, tym razem kolorystyka dobrana pod ten piękny marmur, na specjalne życzenie znajomej.
Pokazała mi swoje kolczyki, a ja przypomniałam sobie, że przecież zrobiłam kiedyś z tego marmuru naszyjnik. Połączyłam w nim kulki marmurowe z onyksem i elementami posrebrzanymi.
Torebka nie mogła być czarna, dlatego wybrałam ciemno-szary melanż. Kwiatek jest z trochę jaśniejszej czesanki. Dodałam jedwabne nitki jak również czerwone wełniane loki aby całość nabrała niejednolitej faktury.
Torebka jest wykonana na flizelinie, wydaje mi się że jest wtedy bardziej wytrzymała.
Dorobiłam też etui na dokumenty, które doszyłam na cienkim dredzie. Długość dreda na ramię można regulować, lub przeciągnąć pojedynczo i na końcach fantazyjnie związać.
piątek, 15 kwietnia 2011
Magnoliowa torebka
Dzisiaj pokazuję torebkę w kolorkach magnolii, jak znalazł na teraz.
Zrobiłam ją z czesanki hiszpańskiej, a do kwiatka dodałam trochę srebrnych niteczek strukturalnych.
Ja lubię gdy można regulować długość paska na ramię, dlatego doszyłam po dredzie z obu stron torebki.
Dorobiłam też etui na dokumenty i doszyłam na cieniutkim dredzie do torebki, aby nie trzeba go było szukać.
Nie mogę się oprzeć aby Wam nie pokazać mojej magnolii.
To zdjęcie zrobiłam na początku tygodnia.
Tak wygląda dzisiaj. Powinny wystarczyć dwa piękne słoneczne dni aby w pełni kwitła.
Mam nadzieje, że torebka będzie dobrze służyć nowej właścicielce.
Zrobiłam ją z czesanki hiszpańskiej, a do kwiatka dodałam trochę srebrnych niteczek strukturalnych.
Ja lubię gdy można regulować długość paska na ramię, dlatego doszyłam po dredzie z obu stron torebki.
Dorobiłam też etui na dokumenty i doszyłam na cieniutkim dredzie do torebki, aby nie trzeba go było szukać.
Nie mogę się oprzeć aby Wam nie pokazać mojej magnolii.
To zdjęcie zrobiłam na początku tygodnia.
Tak wygląda dzisiaj. Powinny wystarczyć dwa piękne słoneczne dni aby w pełni kwitła.
Mam nadzieje, że torebka będzie dobrze służyć nowej właścicielce.
niedziela, 10 kwietnia 2011
Naszyjnik z pałeczek
Dzisiaj w końcu złożyłam naszyjnik z elementów filcowych, które leżały mi już od dawna. Te hmmm "pałeczki" zrobiłam z miesiąc temu z czesanki z merynosów australijskich, ale jakoś nie miałam do końca opracowanego wzoru naszyjnika. Czesankę sama farbowałam i mam jeszcze trochę tego kolorku, ni to czerwonego, ni różowego. A może by go nazwać koralowym? Ale od koralu filipińskiego ;-)
Naszyjnik jest wykonany z "pałeczek" filcowych oraz elementów posrebrzanych na lince jubilerskiej.
Wczoraj po nocy wymyśliłam sobie jeszcze aby sprawdzić jak wychodzą w robocie niteczki EfektSeide. Zrobiłam niedużego kwiatuszka właśnie z tej koralowej czesanki i dodałam złote niteczki. Na mokro nie było widać efektu i już się bałam, że ich za mało dałam. Ale dzisiaj jak filc wyschnął to pięknie się złocą.
Na razie kwiatek pójdzie do poczekalni, aż wymyśle co do niego dorobić aby się nadawał na broszkę.
Naszyjnik jest wykonany z "pałeczek" filcowych oraz elementów posrebrzanych na lince jubilerskiej.
Wczoraj po nocy wymyśliłam sobie jeszcze aby sprawdzić jak wychodzą w robocie niteczki EfektSeide. Zrobiłam niedużego kwiatuszka właśnie z tej koralowej czesanki i dodałam złote niteczki. Na mokro nie było widać efektu i już się bałam, że ich za mało dałam. Ale dzisiaj jak filc wyschnął to pięknie się złocą.
Na razie kwiatek pójdzie do poczekalni, aż wymyśle co do niego dorobić aby się nadawał na broszkę.
czwartek, 7 kwietnia 2011
Reaktywacja
Dzisiaj starsze rzeczy, a dokładniej chustecznik. Miał być na prezent dla faceta, więc żadne kwiatki czy motylki. W końcu znalazłam u siebie jedną chusteczkę ze wzorem paproci, wydaje mi się dość uniwersalny, pasujący do prawie każdego wystroju. Szkoda tylko, że miałam jedną sztukę i nie mogę teraz znaleźć takich więcej.
Ale przez jakieś zawirowania, teraz już nie pamiętam jakie, znajomy na prezent dostał coś innego a ja zostałam z prawie skończonym chustecznikiem.
Teraz przy okazji robienia jajek decoupage wyjęłam go z powrotem, wyczyściłam i nałożyłam jeszcze warstwy lakieru bezbarwnego.
Zamknęłam kramik z decoupage a otworzyłam z tym co mnie teraz kręci najbardziej :-) czyli filcem.
Na rozgrzewkę zrobiłam nieduży kwiatek z czesanki osobiście farbowanej, z merynosów australijskich.
Teraz na warsztacie torebka.
Ale przez jakieś zawirowania, teraz już nie pamiętam jakie, znajomy na prezent dostał coś innego a ja zostałam z prawie skończonym chustecznikiem.
Teraz przy okazji robienia jajek decoupage wyjęłam go z powrotem, wyczyściłam i nałożyłam jeszcze warstwy lakieru bezbarwnego.
Zamknęłam kramik z decoupage a otworzyłam z tym co mnie teraz kręci najbardziej :-) czyli filcem.
Na rozgrzewkę zrobiłam nieduży kwiatek z czesanki osobiście farbowanej, z merynosów australijskich.
Teraz na warsztacie torebka.
wtorek, 29 marca 2011
Słonecznikowa torebka
Dzisiaj pokaże parę starszych rzeczy. Na początek torebka z słonecznikami.
To pierwsza moja udana filcowa torba. Wykorzystałam czesankę hiszpańską, oraz wszyłam zamek błyskawiczny.
Do pierwszego etui na telefon komórkowy dorobiłam z turkusu i marmuru zawieszkę.
Na drugim zrobiłam lawendę, mam nadzieję że można się domyśleć.
Na koniec 3 broszki. Wszystkie wykonane z czesanki hiszpańskiej. Do tej na dole doszyłam trzy perełki, a do cieniutkiej sztuczne perełki w kształcie ryżu. Na zdjęciu tego nie widać ale musiałam dorobić do niej jeszcze liścia, bo jest na tyle cienka, ze nie miałam jak doszyć do broszki zapięcia.
To pierwsza moja udana filcowa torba. Wykorzystałam czesankę hiszpańską, oraz wszyłam zamek błyskawiczny.
Do pierwszego etui na telefon komórkowy dorobiłam z turkusu i marmuru zawieszkę.
Na drugim zrobiłam lawendę, mam nadzieję że można się domyśleć.
Na koniec 3 broszki. Wszystkie wykonane z czesanki hiszpańskiej. Do tej na dole doszyłam trzy perełki, a do cieniutkiej sztuczne perełki w kształcie ryżu. Na zdjęciu tego nie widać ale musiałam dorobić do niej jeszcze liścia, bo jest na tyle cienka, ze nie miałam jak doszyć do broszki zapięcia.
poniedziałek, 28 marca 2011
Farbowana czesanka
Tak mi się spodobała ufarbowana przeze mnie czesanka, że postanowiłam ufarbować z merynosów australijskich włóczkę i trochę jeszcze hiszpańskiej.
Tym razem dałam troche mniej farby do takiej samej ilości wody, kolorki wyszly jaśniejsze, bardziej wiosenne.
Na pierwszy ogień poszła czapka pilotka dla mojej córki. Ale coś jej brakowało, wiec dofilcowałam też z merynosów kwiatka o kontrastowym kolorze. Jest przypięty na agrafce, więc jak się jej znudzi zrobimy inny.
Potem coś mnie podkusiło aby zrobic szal. Tyle się pieknych szali filcowych naoglądałam na blogach, że postanowiłam się zmierzyć z tym tematem. A że stołu nie mam takiego dużego została podłoga.
Nigdy więcej na podłodze. Noooo chyba że znowu będzie za mną chodził jakiś pomysł na szal.
Na zdjęciu jedna warstwa czesanki, docelowo wyszły dwie. Dodałam biały kolor aby szal wyszedł jaśniejszy. Użyłam też jedwabiu zielonego, żółtego i białego
A oto co zostało z prawie 3 metrów czesanki.
A tu zdjęcie w komplecie z torebką.
Tym razem dałam troche mniej farby do takiej samej ilości wody, kolorki wyszly jaśniejsze, bardziej wiosenne.
Na pierwszy ogień poszła czapka pilotka dla mojej córki. Ale coś jej brakowało, wiec dofilcowałam też z merynosów kwiatka o kontrastowym kolorze. Jest przypięty na agrafce, więc jak się jej znudzi zrobimy inny.
Potem coś mnie podkusiło aby zrobic szal. Tyle się pieknych szali filcowych naoglądałam na blogach, że postanowiłam się zmierzyć z tym tematem. A że stołu nie mam takiego dużego została podłoga.
Nigdy więcej na podłodze. Noooo chyba że znowu będzie za mną chodził jakiś pomysł na szal.
Na zdjęciu jedna warstwa czesanki, docelowo wyszły dwie. Dodałam biały kolor aby szal wyszedł jaśniejszy. Użyłam też jedwabiu zielonego, żółtego i białego
A oto co zostało z prawie 3 metrów czesanki.
A tu zdjęcie w komplecie z torebką.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




















































